Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X
Login:        Hasło:            Pamiętaj mnie
  |   Przypomnij hasło
Oglądasz: Strona główna > Aktualności
Do tej pory w serwisie zapisało się: 32730 muzyków oraz 4546 zespołów. Ogółem: 37307 profili. | Wczoraj: 77 | W tym tygodniu: 469
15-12-2017

<< wstecz
Jak wygląda kontrakt pomiędzy artystą, a wytwórnią muzyczną?
2011.10.10
Często słyszę pytanie: ile tak właściwie zarabiają artyści na fonografii? Klasyczna odpowiedź brzmi: to zależy. W tradycyjnym modelu branży fonograficznej mamy bowiem kilka wariantów: płyta może być wydana przez dużą wytwórnię (majors), przez wytwórnię niezależną, artysta może próbować wydać materiał samemu. Do tego dochodzi kilka wariantów relacji pomiędzy wytwórnią a artystą - od umowy, w której artysta zrzeka się wszystkiego i oddaje się pod całkowitą opiekę i kontrolę wytwórni, do umowy obejmującej np. tylko dystrybucję kompaktu.
 
 
 
Jakby tego było mało - artysta może czerpać przychody z kilku źródeł - może tylko śpiewać na płycie (wówczas zarobi mniej), może też jednak być kompozytorem lub autorem tekstów oraz grać koncerty (wówczas zarobi więcej). Znajduje to odzwierciedlenie w strukturze przemysłu muzycznego. W tradycyjnym modelu fonografii zyski płynące z tytułu nadawania utworów w mediach oraz z koncertów są niejednokrotnie wyższe od tych ze sprzedaży płyt. Słowem wniosk nr 1: opłaca się samemu pisać teksty i komponować muzykę oraz występować na żywo.
 
 
 
Rozważmy przykład klasycznego kontraktu, jaki był standartem przez lata (tzn. zanim zaczęła się rewolucja internetowa). Z reguły kontrakt (szczególnie w przypadku dużych wytwórni) podpisywany był na wydanie kilku płyt w przeciągu kilku (kilkunastu) lat. Kontrakt mógł być rozwiązany przez wytwórnię jeśli artysta nie sprzedał wystarczającej liczby płyt lub nie dostarczył nowego materiału na czas. Długie kontrakty miały gwarantować wytwórniom to, że zainwestowane w artystę środki zwrócą się, a muzycy nie uciekną do konkurencji.
 
 
I teraz najważniejsze: po podpisaniu kontraktu artysta otrzymuje "zaliczkę" na nagranie płyty. Jest to forma "pożyczki", którą artysta spłacać będzie z tantiem należnych mu od wytwórni. W większości przypadków artysta otrzyma tantiemy od wytwórni dopiero jak spłaci zaliczkę. Jeśli wykonawca jest jednocześnie kompozytorem, wówczas wytwórnia może zaproponować mu spłacanie zaliczki z tantiem autorskich (należnych np. za nadawanie muzyki w radiu). Nie jest to regułą, ale np. w USA zdarza się i jest bardzo niekorzystne dla artysty.
 
 
Zaliczka służy opłaceniu wszelkich kosztów nagrania muzyki oraz stanowi ewentualne wynagrodzenie dla artysty. Przykładowo, jeśli budżet nagrania opiewa na 150 tys. USD, jego koszty wyniosły 125 tys. USD, wówczas 25 tys. USD staje się wynagrodzeniem artysty (jeśli nagrywał zespół, kwota jest do podziału). System ten, dyscyplinując pracę artystów w studiu nagrań, pozwala kontrolować koszty produkcji muzyki. To co zostało artyście z zaliczki jest nieraz jedynym wynagrodzeniem jakie otrzyma od wytwórni. Oczywiście zmieścić się w budżecie jest też sztuką i nieraz się nie udaje - wytwórnia może wówczas dorzucić dotatkowe środki, obciążając oczywiście przyszłe, ewentualne tantiemy.
 
 
Literatura podaje, że tantiemy wypłacane od wytwórni wahają się pomiędzy 7% a 20% sugerowanej ceny detalicznej (przed VAT i przy założeniu, że marża detalisty nie będzie większa). Oczywiście nieznany debiutant dostaje coś koło 7-10% a gwiazda powyżej 15%. Ale uwaga: firmy fonograficzne przez lata stosowały szereg redukcji, skutkujących tym, że artysta rzadko kiedy oglądał nawet wspomniane 7%. Najczęściej spotykane redukcje:
  • odliczanie od sugerowanej ceny detalicznej "opłaty za pakowanie" - od 20% do 30% sugerowanej ceny detalicznej;
  • wypłacanie tantiem od wszystkich sprzedanych fonogramów, co oznacza, że jeśli wytwórnia muzyczna rozdaje część fonogramów za darmo (np. w celach promocyjnych), artyście nie należą się za nie tantiemy; w praktyce przyjęło się, że tantiemy należą się artyście za około 85% nakładu albumu;
  • w latach 80. i 90. XX w. zdarzało się, że wytwórnie muzyczne dodatkowo obniżały wysokość tantiem o około 15% - 20%, jeśli muzyka wydana jest na "nośniku nowej technologii" (kompakcie a nie winylu), co miało stanowić dla firm fonograficznych rekompensatę z powodu inwestycji poniesionych na wdrożenie nowego formatu;
  • w przeszłości niektóre firmy płaciły tantiemy od 90% sprzedanych nagrań, co miało zrekompensować potencjalne straty wynikające z możliwości uszkodzenia nośników podczas dystrybucji; obniżka ta ma swoją genezę w czasach, gdy dominującym formatem była szelakowa, łatwo tłukąca się płyta 78 rpm (przed II wojną światową), lecz w latach 90. XX w. niektóre firmy nadal ją stosowały, płacąc artystom tantiemy jedynie za 90% z 85% (redukcja za egzemplarze promocyjne), czyli 76.5% nakładu;
  • wytwórnia wstrzymuje wypłatę 35% należnych tantiem na poczet pokrycia ewentualnych zwrotów towaru przez detalistów; artysta otrzymuje więc w przewidzianym terminie jedynie około 65% należnych mu tantiem, pozostałe 35% jest wypłacane zazwyczaj w przeciągu 2 lat ;
  • czasami stosuje się praktykę obliczania tantiem all-in, co oznacza, że tantiemy artysty i producenta płyty rozliczane są łącznie - np. 12% tantiemy są dzielone na część 9% należną artyście i 3% należną producentowi;
  • za płyty sprzedane "za granicą" płaci się rzecz jasna mniej; literatura podaje, że artysta amerykński mógł liczyć na jedynie 85% tantiem za nośniki sprzedane w Kanadzie, 75% w Europie, Japonii i Australii i 50% w przypadku "reszty świata".
 
Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę to, że opisane praktyki dotyczą rynku amerykańskiego oraz z reguły większych wytwórni. Na scenie prawdziwie niezależnej wytwórnie są niejednokrotnie założone przez samych artystów i dbają o bardziej korzystne dla muzyków warunki wydawania płyt. I wreszcie, opisany stan rzeczy charakterystyczny jest dla czasów sprzed rewolucji internetowej. Ostatnio, wobec ucieczki znanych artystów z największych wytwórni, warunki proponowane przez wytwórnie są zapewne nieco inne. Niestety nie mam wglądu w kontrakty podpisywane w Polsce, więc wszystko o czym piszę dotyczy rynku amerykańskiego. Pewne wyobrażenie o warunkach na jakich współpracowały niektóre polskie zespoły z dużymi wytwórniami można sobie wyrobić czytając to.
 
A o tym ile dokładnie zarabia artysta na płycie jeśli ma kontrakt z wytwórnią napiszę w następnym wpisie. Jak się możecie domyślać, dopóki nie zostanie spłacona zaliczka, pieniądze te nie są dużę. A zaliczkę udaje się spłacić jedynie części artystów...

 I teraz najważniejsze: po podpisaniu kontraktu artysta otrzymuje "zaliczkę" na nagranie płyty. Jest to forma "pożyczki", którą artysta spłacać będzie z tantiem należnych mu od wytwórni. W większości przypadków artysta otrzyma tantiemy od wytwórni dopiero jak spłaci zaliczkę. Jeśli wykonawca jest jednocześnie kompozytorem, wówczas wytwórnia może zaproponować mu spłacanie zaliczki z tantiem autorskich (należnych np. za nadawanie muzyki w radiu). Nie jest to regułą, ale np. w USA zdarza się i jest bardzo niekorzystne dla artysty. Zaliczka służy opłaceniu wszelkich kosztów nagrania muzyki oraz stanowi ewentualne wynagrodzenie dla artysty. Przykładowo, jeśli budżet nagrania opiewa na 150 tys. USD, jego koszty wyniosły 125 tys. USD, wówczas 25 tys. USD staje się wynagrodzeniem artysty (jeśli nagrywał zespół, kwota jest do podziału). System ten, dyscyplinując pracę artystów w studiu nagrań, pozwala kontrolować koszty produkcji muzyki. To co zostało artyście z zaliczki jest nieraz jedynym wynagrodzeniem jakie otrzyma od wytwórni. Oczywiście zmieścić się w budżecie jest też sztuką i nieraz się nie udaje - wytwórnia może wówczas dorzucić dotatkowe środki, obciążając oczywiście przyszłe, ewentualne tantiemy. Literatura podaje, że tantiemy wypłacane od wytwórni wahają się pomiędzy 7% a 20% sugerowanej ceny detalicznej (przed VAT i przy założeniu, że marża detalisty nie będzie większa). Oczywiście nieznany debiutant dostaje coś koło 7-10% a gwiazda powyżej 15%. Ale uwaga: firmy fonograficzne przez lata stosowały szereg redukcji, skutkujących tym, że artysta rzadko kiedy oglądał nawet wspomniane 7%. Najczęściej spotykane redukcje:
  • odliczanie od sugerowanej ceny detalicznej "opłaty za pakowanie" - od 20% do 30% sugerowanej ceny detalicznej;
  • wypłacanie tantiem od wszystkich sprzedanych fonogramów, co oznacza, że jeśli wytwórnia muzyczna rozdaje część fonogramów za darmo (np. w celach promocyjnych), artyście nie należą się za nie tantiemy; w praktyce przyjęło się, że tantiemy należą się artyście za około 85% nakładu albumu;
  • w latach 80. i 90. XX w. zdarzało się, że wytwórnie muzyczne dodatkowo obniżały wysokość tantiem o około 15% - 20%, jeśli muzyka wydana jest na "nośniku nowej technologii" (kompakcie a nie winylu), co miało stanowić dla firm fonograficznych rekompensatę z powodu inwestycji poniesionych na wdrożenie nowego formatu;
  • w przeszłości niektóre firmy płaciły tantiemy od 90% sprzedanych nagrań, co miało zrekompensować potencjalne straty wynikające z możliwości uszkodzenia nośników podczas dystrybucji; obniżka ta ma swoją genezę w czasach, gdy dominującym formatem była szelakowa, łatwo tłukąca się płyta 78 rpm (przed II wojną światową), lecz w latach 90. XX w. niektóre firmy nadal ją stosowały, płacąc artystom tantiemy jedynie za 90% z 85% (redukcja za egzemplarze promocyjne), czyli 76.5% nakładu;
  • wytwórnia wstrzymuje wypłatę 35% należnych tantiem na poczet pokrycia ewentualnych zwrotów towaru przez detalistów; artysta otrzymuje więc w przewidzianym terminie jedynie około 65% należnych mu tantiem, pozostałe 35% jest wypłacane zazwyczaj w przeciągu 2 lat ;
  • czasami stosuje się praktykę obliczania tantiem all-in, co oznacza, że tantiemy artysty i producenta płyty rozliczane są łącznie - np. 12% tantiemy są dzielone na część 9% należną artyście i 3% należną producentowi;
  • za płyty sprzedane "za granicą" płaci się rzecz jasna mniej; literatura podaje, że artysta amerykński mógł liczyć na jedynie 85% tantiem za nośniki sprzedane w Kanadzie, 75% w Europie, Japonii i Australii i 50% w przypadku "reszty świata".
Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę to, że opisane praktyki dotyczą rynku amerykańskiego oraz z reguły większych wytwórni. Na scenie prawdziwie niezależnej wytwórnie są niejednokrotnie założone przez samych artystów i dbają o bardziej korzystne dla muzyków warunki wydawania płyt. I wreszcie, opisany stan rzeczy charakterystyczny jest dla czasów sprzed rewolucji internetowej. Ostatnio, wobec ucieczki znanych artystów z największych wytwórni, warunki proponowane przez wytwórnie są zapewne nieco inne. Niestety nie mam wglądu w kontrakty podpisywane w Polsce, więc wszystko o czym piszę dotyczy rynku amerykańskiego. Pewne wyobrażenie o warunkach na jakich współpracowały niektóre polskie zespoły z dużymi wytwórniami można sobie wyrobić czytając to.  A o tym ile dokładnie zarabia artysta na płycie jeśli ma kontrakt z wytwórnią napiszę w następnym wpisie. Jak się możecie domyślać, dopóki nie zostanie spłacona zaliczka, pieniądze te nie są dużę. A zaliczkę udaje się spłacić jedynie części artystów...

Autor: Patryk Gałuszka
Żródło: http://pga.blox.pl
Bank Spermy
O nas | Reklama | Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Szukam muzyka Szukam muzyka Szukam muzyka Szukam muzyka Szukam muzyka
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie tekstów zamieszczonych na łamach serwisu oraz ich udostępnianie w mediach elektronicznych
jak również w innej formie jest możliwe wyłącznie za pisemną zgodę właściciela serwisu.
Copyright © 2017 www.szukammuzyka.pl