Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X
Login:        Hasło:            Pamiętaj mnie
  |   Przypomnij hasło
Oglądasz: Strona główna > Aktualności
Do tej pory w serwisie zapisało się: 30282 muzyków oraz 3829 zespołów. Ogółem: 34142 profili. | Wczoraj: 59 | W tym tygodniu: 231
20-10-2017

<< wstecz
Chrońmy nasze narzędzie pracy!
2011.04.01

Ochrona słuchu u muzyków rockowych, bluesowych, jazzowych

Pete Townshend:

"I have severe hearing damage. It's manifested itself as tinnitus, ringing in the ears at frequencies that I play guitar. It hurts, it's painful, and it's frustrating."

Mam poważną utratę słuchu. Manifestuje się ona w postaci 'tinnitus', dzwonienia w uszach w częstotliwościach na których gram na gitarze. To dokucza, boli i jest frustrujące.

Dlaczego warto dobrze słyszeć?

W nowoczesnym społeczeństwie komunikacja werbalna nabiera szczególnego i rosnącego znaczenia praktycznego. To już nie praca rąk, a raczej umiejętności porozumiewania się, słownej ekspresji stanowią o wartości jednostki. Problemy ze słuchem sprawiają, że komunikacja ta jest utrudniona bądź niemożliwa. Wpływa to na stopień edukacji, rozwoju kariery zawodowej, produktywności, satysfakcji. Prowadzi do izolacji i znacznie obniża jakość życia. Dla muzyków słuch jest szczególnie użytecznym narzędziem, od którego właściwie zależy "być albo nie być muzykiem". Dobry słuch to majątek! Dobry słuch to radość muzykowania i poczucie spełnienia z rzetelnie zagranego koncertu. Dobry słuch to pewność, że nie fałszuję. Nic, więc dziwnego, że nawet drobne niedosłyszenie prowadzi do stresu i zmartwień, czy aby mam to, co muzyk w pierwszej kolejności mieć powinien. Cały też czas rozmowa z muzykami o ich problemach ze słyszeniem jest tematem wstydliwym i unikanym, co utrudnia badania i należytą pomoc temu środowisku.


Co w tej muzyce hałasuje?

Muzyka oprócz niewątpliwych walorów estetycznych może być rozpatrywana w kontekście swojego niszczącego działania jak typowy hałas. Instrumenty produkują bez wątpienia piękne dźwięki, ale o natężeniu (nawet nie wzmocnione) przekraczającym limit, jaki ewolucja nałożyła na nasze uszy. Warto się temu stwierdzeniu dokładnie przyjrzeć. Estetyka dźwięku, jego piękno jest wytworem naszego umysłu. De facto jest interpretacją czysto fizycznych bodźców elektrycznych, które mózg otrzymuje poprzez neurony z ucha wewnętrznego. Ucho w tym sensie to przetwornik drgań mechanicznych dźwięku na impulsy elektryczne. Niby proste ale sposób, w jaki się to dzieje, zakrawa na cuda! Nadmiar piękna nie jest problemem dla głowy, ale nadmiar dźwięku dla ucha jest! Zmysł słuchu, to zarazem mózg, który interpretuje, jak i ucho, które dostarcza materiału do interpretacji. Mózg przerobi każdą dawkę informacji, ale ucho już nie. Po prostu wysiądzie. Stwierdzenie 'co za dużo to niezdrowo' pasuje tu jak ulał..


Dźwięk muzyczny różni się nieco od dźwięku przemysłowego. Jest dużo bardziej zmienny w amplitudzie i przeważają w nim średnie i wyższe częstotliwości. Konsekwencją takiego rozkładu częstotliwości jest to, że utrata słuchu jest bardziej asymetryczna, niż u osób w przemyśle. Na dodatek muzykę uprawia się zazwyczaj i słucha w pomieszczeniach redukujących echo, jest więc ona bardziej kierunkowa, co dodatkowo wpływa na asymetryczną utratę słuchu.


Jak dużo jest za dużo?

Według Dyrektywy Europejskiej największy poziom hałasu, na jaki może być narażony pracownik w czasie ośmiogodzinnego dnia pracy, wynosi 85 dB. Mając na względzie indywidualną wrażliwość muzyków na hałas, można by przyjąć, że poziom dźwięku 82 dB przy ośmiogodzinnej ekspozycji jest na tyle bezpieczny, że mamy praktycznie 100% pewność, że nie wpłynie on na ubytek słuchu.

Przy wzroście poziomu dźwięku zmniejsza się dozwolony czas, w którym muzyk może być narażony na hałas. Jak zostało napisane powyżej, przy 82 dB jest to osiem godzin, natomiast przy 91 dB już tylko jedna godzina. Gdy mamy do czynienia z poziomami w zakresie 100-105 dB, czyli takimi, jakie spotykamy podczas koncertów, maksymalny bezpieczny czas ekspozycji wynosi zaledwie kilka minut. Oznacza to, że już kilkuminutowy głośny utwór może wyczerpać dopuszczalną dzienną dawkę hałasu.

Patrząc na poziomy dźwięku emitowane przez poszczególne instrumenty (patrz tabela) nie ma wątpliwości, że podczas normalnej aktywności zawodowej poziom dźwięku, z jakim stykają się muzycy, przekracza w większości przypadków bezpieczne 82dB. 

Instrument

dBA

Trąbka

88-108

Saksofon

75-110

Perkusja

68-125

Gitara elektryczna (wedge na scenie)

105-112

Nagłośniony koncert rockowy

102-108

 

Czy rzeczywiście tracę słuch?

Profesjonale badania ubytków słuchu u muzyków prowadzone na całym świecie, są kontrowersyjne i niejednoznaczne w swojej ocenie. Wiele badań wskazuje na to, że poziom słyszenia u muzyków jest taki sam, jak u populacji nie muzykującej. Inne wskazują jednak na ubytki słuchu wykazane przy badaniu audiometrycznym. Bezpieczne wydaje się więc stwierdzenie, że problemy ze słuchem u muzyków występują, ale w mniejszym stopniu niż można by się było spodziewać po pomiarach narażenia. Ten niewątpliwy fenomen wpisuje się w definicję hałasu, która mówi, że jest to dźwięk uciążliwy, czego nijak nie można powiedzieć o muzyce. Jest w nas coś, co pozwala na ciut więcej, jeżeli jest to piękne.To jednak stwierdzenie dla tych, którzy wiedzą, co to umiar. Niejeden koneser win wyznaje podobną zasadę, ale tylko nieliczni potrafią mądrze i bez uszczerbku na zdrowiu z tego korzystać.


Gdyby tylko na ubytku słuchu się kończyło... co jest niewątpliwie efektem lekceważenia hałasu. Niestety nadmiarowi dźwięku towarzyszą wyjątkowo nieprzyjemne inne symptomy, które przeszkadzają bądź uniemożliwiają pracę twórczą w pełni potencjału.


  • Tinnitus -- dzwonienie w uchu. Może być ciągłe (proszę sobie wyobrazić życie z ciągłym dzwonieniem w uchu) lub chwilowe. Tinnitus jest dźwiękiem fantomowym, to znaczy nierzeczywistym. Jest tylko i wyłącznie w naszej głowie, ale jest. Powoduje stres, zmęczenie, brak snu, nerwowość . Warto zgooglować to słowo, aby zobaczyć, jaki to ogromny problem we współczesnym głośnym świecie..


  • Hyperacusis -- nadwrażliwość słuchowa, innymi słowy niezdolność do tolerowania codziennych dźwięków. Osoby z nadwrażliwością odbierają niektóre normalne dźwięki, jako trudne do zniesienia, bądź powodujące ból w uchu. Zazwyczaj są to nagłe piki dźwięku, jak alarm budzika, dzwonek telefonu, brzęk naczyń, krzyk dzieci, bicie brawa, etc. Powoduje nerwowość i drażliwość, co przekłada się na jakość kontaktów międzyludzkich. Nie raz słyszałem od muzyków przyznających, że nadwrażliwość słuchowa w połączeniu z duszą artysty sprawia, że nie są łatwi dla swoich najbliższych.


  • Zmęczenie i ból głowy -- spowodowane przybywaniem w środowisku hałasu. Po prostu głowa pęka, jest się wyczerpanym i ma się wszystkiego dość.


Klasyczne nieporozumienia!

Jest sporo nieporozumień jeśli chodzi o ubytek słuchu bądź jego pogorszenie ze względu na hałas w środowisku granej muzyki. Przyjrzyjmy się pięciu z nich.


  1. 'To mnie nie boli, więc jak może zniszczyć słuch'

Słuch dostosowuje się do zewnętrznych warunków dźwiękowych 'od ręki'. Jeżeli jest to spory hałas, słuch go subiektywnie wytłumi, aby zmniejszyć dyskomfort. Może to wyglądać jak przyzwyczajenie się do warunków, ale w rzeczywistości i tak 'dostajemy swoje po uszach'. Coś z tym przyzwyczajeniem jest na rzeczy, bo po prostu nasz mózg przesyła mniej informacji aby oszczędzić nam dyskomfortu więc czujemy, że nie jest już tak głośno więc może nie tak źle dla mojego słuchu?. Hmmm pomyślmy przez chwilę!! Przecież narząd słuchu bombardowany jest cały czas takim samym natężeniem hałasu, więc chyba jednak nie jest tak dobrze.


Kiedy wchodzę np. do klubu muzycznego, który ?działa na pełnych obrotach", aż mnie cofa, ale po chwili wydaje mi się, że nie jest tak głośno i nawet krzycząc da się porozmawiać, więc można posiedzieć. Błąd, za który uszy wystawią mi (nam) rachunek już wieczorem, gdy położę się do łóżka i chce zasnąć. Dzwoni mi w uszach. To kac akustyczny i zarazem sygnał, że było za wiele . Ważne więc, aby w ocenie natężenia hałasu kierować się swoim pierwszym wrażeniem. 


Inny powód dla którego brak bólu nie jest najlepszym wskaźnikiem zagrożenia jest to, że nawet średnie wartości natężenia dźwięku mogą pogorszyć nasz słuch pod warunkiem przedłużanej w czasie na niego ekspozycji. Jeszcze gorszą wiadomością jest to, że ten przedłużony czas nie musi być ciągły, wystarczy, że jest kumulatywny. Cztery razy po pół godziny w klubie z przerwą na papierosa na zewnątrz to praktycznie to samo w sensie ekspozycji na hałas co ciągłe tam dwie godziny. Już poziom dźwięku o natężeniu 82dBA może być szkodliwy, jeżeli bombarduje nas przez cały dzień.


Nasz słuch jest bardziej czuły niż się wielu osobom wydaje, a odpowiedzialna za to jest ewolucja, która nagradzała tych, co dobrze słyszeli. Kto za naszych przodków dzięki dobremu słuchowi ocalił swoje życie, przekazał dalej w genach lepszą jego jakość. Główna bowiem jego funkcja, to ostrzeganie przed naciągającym niebezpieczeństwem. Dźwięki natury są relatywnie ciche, słuch więc wyewoluował na hałas nie większy niż sporadyczny strzał pioruna, czy też ryk prehistorycznej bestii i absolutnie nie jest przygotowany na moc wzmacniaczy, ustawione na max mp3, walenie w bębny, czy potężny dźwięk kreowany przez flet piccolo zaraz obok ucha.


  1. 'Jestem w tym hałasie tylko przez chwilę'.

Spójrzmy na to od strony matematycznej. Stwierdzenie powyższe, to druga strony równania o zagrożeniu, które mówi nam, że przy wzroście poziomu dźwięku zmniejsza się dozwolony czas, w którym można w nim przebywać bezpiecznie. Np. w hałasie 110dB jak np. dobrze nagłośniony koncert rockowy czy dyskoteka, możesz przebywać bez ryzyka utarty słuchu zaledwie ....pół minuty, napiszmy jeszcze raz wytłuszczonym drukiem pół minuty. A kto z nas wychodzi z koncertu po pół minuty? Ekspozycja w takiej sytuacji liczy się w godziny!!! W niektórych sytuacjach perkusja może wygenerować podobny poziom dźwięku. Mogą też wystąpić przypadkowe, bardzo mocne dźwięki takie, jak zwarcia, które uszkadzają słuch w momencie. Nie sądź więc pochopnie, że to, co trwa krótko jest bezpieczne.



  1. ' Gram już od lat bez większych problemów więc prawdopodobnie jest to bezpieczne'.

Nie polegaj na takiej logice. W rzeczywistości im dłużej przebywasz nawet w umiarkowanym hałasie, tym większe jest prawdopodobieństwo, że będziesz miał problem ze słyszeniem. Wynika to z dobrze udokumentowanego faktu, że ubytek słuchu się kumuluje. Jeżeli pracujesz w hałaśliwym miejscu, a po pracy grasz z kolegami w zespole, to liczy się całodzienna dawka hałasu. Koszenie trawnika w weekend, czy przejażdżki Harleyem tylko dopełniają czary, która na pewno się przeleje. Problem w tym, że trwa to długie lata i jest niezauważalne aż do któregoś dnia, kiedy np. siedząc przy stole w głośniejszej restauracji poczujesz, że nie do końca rozumiesz, co mówi żona siedząca naprzeciw i będzie się to coraz częściej powtarzać.


De facto ten objaw niezrozumienia słów, to klasyczny przykład ubytku słuchu spowodowanego ciągłą ekspozycją na hałas. Mamy wtedy problem ze zrozumieniem głosek o wysokiej częstotliwości w naszej mowie, kiedy występuje hałas w tle. Żona mówi 'czy ci smakuje pizza' a ty słyszysz '..y .i .makuje pi..a'.


Jeżeli więc eksponowałeś swój słuch na duży hałas i nie odczuwasz tego efektów do dzisiaj jesteś po prostu szczęściarzem. Ale szczerze radzę nie wystawiaj już więcej słuchu na próbę, może właśnie to jego ostanie podrygi. Podejmuj środki zaradcze, czyli ogranicz swoje narażenie na wysoki hałas, ogranicz czas przebywania w hałasie i co najważniejsze noś ochronniki słuchu.


  1. ' Nie używamy wzmacniaczy, odsłuchu i głośników, więc nie jest źle z tym hałasem'

może być bardzo źle. Perkusista w niedużym pomieszczeniu może wygenerować bez problemu 120dB, nawet małe wzmacniacze mogą wygenerować ogromny hałas, jeżeli jesteśmy blisko źródła dźwięku. Sekcja dęta bez wzmocnienia zagra na tyle głośno, że będzie dzwonić w uszach, nie wspominając już o praktykujących w pomieszczeniach orkiestrach strażackich czy wojskowych. Hałas bez względu na źródło, czy wzmacniany, czy akustyczny, może uszkodzić Twój słuch.


  1. Wiem, że mam lekkie ubytki słuchu, więc ten hałas i tak mi już więcej nie zaszkodzi

Nie ma nic bardziej błędnego i głupiego niż takie rozumowanie. Chroń to co ci pozostało i to ze zdwojonym zaangażowaniem, bo tego co straciłeś, i pewnie jeszcze stracisz, już nigdy nie odzyskasz. Medycyna do dnia dzisiejszego nie znalazła sposobu na przywrócenie utraconego słuchu. Twój ubytek jest namacalnym dowodem, że się nie chroniłeś wystarczająco w hałasie jakiś czas temu, więc jeżeli dalej dokładasz tego hałasu, to słuch ci się jeszcze bardziej pogorszy. Podejmuj środki zaradcze, czyli ogranicz swoje narażenie na wysoki hałas, ogranicz czas przebywania w hałasie i co najważniejsze noś ochronniki słuchu.


Jak więc się chronić przed nadmiernym poziomem dźwięku?

 

Ochrona słuchu jest nie lada wyzwaniem, bowiem z zasady praca muzyka polega na produkowaniu dźwięku i to często głośnego. Nie ma więc możliwości (jak to się robi w przemyśle) tego dźwięku wytłumić u źródła.


Co w takim razie zrobić, aby za następne 30 lat grać i słuchać muzyki z taką samą przyjemnością, jak dziś? Należy używać profesjonalnej ochrony słuchu dla muzyków. Takowa jest dostępna od momentu wynalezienia pod koniec lat 80-tych zeszłego wieku specjalnych filtrów akustycznych, które to zapewniają tak zwaną poziomą charakterystykę tłumienia, zwaną potocznie poziomym tłumieniem.


Co to ?poziome tłumienie" znaczy? Zwykłe ochronniki słuchu po włożeniu do ucha, tłumią zewnętrzne dźwięki. Problem jednak z nimi jest taki, że robią to nierówno. Wycinają w dużo większym stopniu wysokie częstotliwości, a słabiej tłumią te niskie. Znaczy to, że dźwięki które słyszymy, są jakby przyduszone i na pewno nie takie, jak w oryginale. Wykres tłumienia takiego ochronnika w funkcji częstotliwości jest pochyły (nie poziomy). Zupełnie to wystarcza dla osoby pracującej w przemyśle, ale dla kogoś kto słucha lub uprawia muzykę, należyta wierność względem oryginału po wytłumieniu jest konieczna. Taką wierność zapewnia właśnie pozioma charakterystyka tłumienia.


Profesjonalne wkładki dla muzyków są wykonywane indywidualnie na podstawie wycisku ucha, co zapewnia najlepszą szczelność akustyczną i potrzebny komfort. Wbrew więc obiegowej opinii, jest możliwe słyszeć wyraźnie i czysto muzykę, i być zarazem chronionym przed jej niszczącym nadmiarem. W tym przypadku mniej znaczy więcej!


Występny na scenie!

W czasie występu na scenie muzycy muszą się wzajemnie słyszeć pomimo hałasu i chaosu dźwiękowego wynikającego np. z dużego nagłośnienie, odbicia dźwięku od ścian i jego opóźnionego powrotu. Wszystko to powoduje dużą trudność we wzajemnym ?zgraniu się". Rozwiązaniem jest postawienie na scenie dodatkowych głośników i ukierunkowanie ich na zespół, tworząc de facto drugi system nagłośnienia, nazwany systemem monitorowania. Taki system wymaga dwóch inżynierów dźwięku nazwanych FOH (Front of House) i ME (Monitor Engineer). Taki system nie jest idealny i kreuje problem dla inżynierów, muzyków i słuchających. Np. dochodzi do sprzężenia dźwięku ze względu na bliskość głośników i mikrofonów. Każdy muzyk chce słyszeć dobrze, więc prosi o jeszcze głośniejsze nagłośnienie...zamknięte koło, w sensie ochrony przed hałasem, prowadzące prosto do utraty słuchu.


Aby poprawić tą sytuację, pod koniec lat 80-tych wypuszczono na rynek douszne monitory słuchu. To, co do tej pory robiono na scenie, teraz wprowadzono wprost do ucha na dużo niższym poziome głośności. Korzyści okazały się na tyle duże, że system jest preferowany przez profesjonalnych muzyków.


Wkładki i Monitory Słuchu -- czy są warte swojej ceny?

Indywidualnie formowane ochronniki nie są tanie. Cena wkładek pasywnych z filtrem, to rząd około kilkuset złotych, a dobre monitory słuchu, to wydatek nawet do trzech tysięcy złotych. Drogo! Ale czy jest instrument bardziej cenny, niż słuch? Raz utraconego, już nie odzyskamy! Wtedy, nawet wygrana w kumulacji lotto okrągła suma na nic się zda. Bez względu na wielkość inwestycji pozostaniemy głusi! Patrząc z tej perspektywy, wydatek na profesjonalną ochronę wydaje się bardziej sensowny!


Ochronniki -- warto je polubić!!

Ochronniki słuchu, jako obce ciało w uchu i związanymi z tym konsekwencjami nie są idealnym rozwiązaniem, ale też na chwilę obecną nie ma lepszego, po prostu nie ma. Należy więc je zaakceptować i niejako oswoić dla siebie. Wymaga to czasu i motywacji, ale wypłatą za ten trud jest dobry słuch, brak stresu i zmęczenia. Tylko tyle? Dla muzyka to właściwie wszystko!


Poniżej przedstawiamy trzy powody dla których ochronniki mogą nam na początku 'nie leżeć', ale czy nowe buty od samego początku są jak rozchodzone?


  1. Po pierwsze: pomimo wiernego odwzorowania oryginału muzycznego dzięki płaskiej charakterystyce tłumienia, odbiór granych dookoła dźwięków jest jednak nieco inny, niż uchem gołym. Pierwsza reakcja użytkownika jest taka, że wkładki są do kitu. Należy koniecznie podkreślić, te dźwięki są inne, ale wcale nie gorsze. Odpowiedzialny za to jest balans słyszenia! O co chodzi? Dźwięk dociera do ucha jako wibracje powietrza, ale też dzięki przewodzeniu kostnemu. To przewodzenie kostne jest szczególnie znaczące w przypadku gry na trzymanym (ściskanym) instrumencie. Naturalnie mamy wpisany w słyszenie nasz własny balans. Aplikując wkładkę do ucha balans jest zachwiany, więc słyszymy inaczej. Teraz więcej dźwięków dochodzi poprzez przewodzenie kostne. Należy się do tego przyzwyczaić.


  1. Po drugie: aplikując wkładkę, ucho 'zatykamy'. Kiedy mówimy, bądź śpiewamy z zatkanym uchem, doświadczamy tak zwanego efektu okluzji, czyli zwiększenia ciśnienia akustycznego (natężenia dźwięku) na błonie bębenkowej w sytuacji przytkania ucha w stosunku do ucha otwartego, spowodowane przez dźwięk kreowany przez nas (np. mówienie, śpiew, granie na instrumentach dętych)


Sprowadźmy to sami.... proszę zatkać uszy palcami i zacząć mówić. Słyszymy dudnienie głosu w głowie.... to właśnie efekt okluzji ucha.

Kanał uszny jest w pierwszej części (stanowi to jedną trzecią długości kanału) otoczony przez chrząstki naszej czaszki. Służy to jego ochronie przed urazami mechanicznymi. To też mniej więcej obszar styku żuchwy z resztą czaszki. Kiedy mówimy, śpiewamy, czy też dmuchamy w instrumenty dęte, dźwięki (wibracje) przenoszone są do kanału usznego również przez te chrząstki. Normalnie dźwięk ten nie jest słyszalny, bo uchodzi przez otwarte ucho. Kiedy jednak ucho jest zatkane, dźwięk pozostaje wewnątrz, powodując dudnienie, które czasami się zwielokrotnia, co może być niebezpieczne.


Efekt okluzji występuje więc siłą rzeczy w sytuacji używania wkładek do uszu. Jest efektem niechcianym, bo powoduje słyszenie, które odbiega od naturalnego. Może być i jest akceptowany wtedy, jeżeli nie wpływa na wykonywaną pracę, jak np. w przemyśle. W przypadku muzyków, a w szczególności wokalistów i grających na instrumentach dętych, jest to problemem. Może być w dużej części wyeliminowany poprzez poprawne i głębokie osadzenie wkładki w uchu tak, że wibracje z chrząstki przechodzą na materiał wkładki i są wytłumione, lub użycie wkładek ze specjalistycznym filtrem wentylowanym.


  1. Po trzecie: komfort zalegania w uchu. Mamy coś obcego w uchu i to drażni. Ale można i należy się do tego przyzwyczaić. Dobra wiadomość jest taka, że indywidualnie formowane wkładki oferują najwyższy z możliwych poziom komfortu i często po chwili używania można o nich zapomnieć. Po prostu są 'odszyte' na miarę ucha. Najlepiej jeżeli wykonane są z miękkiego silikonu, co dodatkowo podnosi ich komfort. Jedynie nieliczni skarżą się np. na bóle głowy lub w ekstremalnych przypadkach nie potrafią ich zaakceptować. Może to być jednak związane np. ze stanem zatok, a nie wkładki jako takiej. Wizyta u lekarza jest wtedy wskazana.


Reasumując: odczucia z użycia wkładek po raz pierwszy nie wprawiają w stan euforii. Oswojenie z nimi w zależności od osoby może trwać od jednego do kilku dni. Motywacja do przetrwania tego okresu jest kluczowa, ale jeszcze raz powtórzę: warta dobrego słuchu!


Edukacja, edukacja, edukacja!

Poziom świadomości konieczności ochrony słuchu nie jest wysoki. Znajomość dostępnych rozwiązań ochronnych jest znikoma ze względu chociażby na nikłą penetrację tego segmentu rynku przez producentów. Ilość publikacji w prasie fachowej czy popularnej można liczyć na palcach jednej ręki. Potrzebna jest więc skomasowana edukacja i promocja ochrony ze strony osób ze środowiska muzycznego o uznanej reputacji, producentów ochronników, czasopism i portali muzycznych, a także każdego z nas z osobna, kto już wie lub osobiście doświadczył problemu słuchu związanego z hałasem muzycznym.


Ochrona słuchu zaczyna się bowiem wtedy, kiedy dobrze słyszymy!!


Jacek Biedroń


Jeżeli masz pytania śmiało napisz e-mai: biuro@earcom.pl lub zadzwoń kom: 535 535 586

/źródło grafik: TopGuitar/



 

Rekomendacje dla poszczególnych instrumentów:


Gitara i Wokal Rock/Blues

Gitarzyści i Wokaliści rockowo-bluesowi zajmują praktycznie to samo miejsce na scenie, więc są podobnie eksponowani na hałas. Z tego też powodu strategia ochrony słuchu jest podobna.


  • Indywidualne, douszne monitory słuchu, wyglądające jak aparaty słuchowe, posiadają wyprowadzony kabel, który jest podłączany do systemu nagłośnienia. Nie tylko zapewniają ochronę przed głośną muzyką, ale pozwalają monitorować muzykę jeszcze lepiej. Przy ich zastosowaniu głośność muzyki na scenie jest znacznie zredukowana. W przypadku wokalistów użycie monitorów pozwala im słyszeć głos lepiej, co przyczynia się do redukcji napięcia strun głosowych po dłuższych występach.


  • Głośniki emitują różnorodną gamę dźwięków, jakkolwiek nie wszystkie dźwięki wychodzą dokładnie w kierunku ich ustawienia. Niskie częstotliwości są równie głośne w kierunku ustawienia głośników jak i po bokach. Wysokie częstotliwości wychodzą jak promienie laserowe, prosto jak strzała. Ustawiając więc głośniki lekko bokiem do muzyków, ?przyciszymy" lekko wysokie tony. Całkowita głośność na scenie też będzie niższa, ponieważ inżynier dźwięku nie musi kompensować pików. Niemniej wynik zależy od rodzaju głośników. Najlepiej sprawdzić to u producenta.


  • Główne źródło potencjalnie niebezpiecznego hałasu pochodzi od perkusji (dokładnie od talerzy) zazwyczaj znajdujących się po lewej stronie perkusisty. Odsunięcie się więc jak najdalej od talerzy, lub użycie ekranu z pleksi pomiędzy perkusją, a innymi muzykami może minimalizować zagrożenie. Instalując ekrany należy jedynie pamiętać, aby nie wystawały one ponad poziom uszu perkusisty. Takie ustawienie może powodować odbicie dźwięków o wysokich częstotliwościach szkodząc dodatkowo perkusiście.


  • Są obecnie dostępne indywidualnie formowane wkładki do uszu z filtrem ER15 lub PRO15 (redukuje efekt okluzji). Umożliwiają one wytłumianie muzyki po równo we wszystkich częstotliwościach. Znaczy to, że basy są tyle samo wytłumione, co średnie i wysokie częstotliwości. Balans tonów jest więc zachowany. Wkładki tego typu są powszechnie używane w krajach zachodnich od końca lat 80-tych.


  • Ucho, jak inne organy w naszym ciele, zbyt obciążone 'używkami' może ulec zużyciu, zniszczeniu. Ucho wymaga około 16h odpoczynku, aby się 'zresetować' do normy. Po wysłuchaniu koncertu rockowego, lub głośnej sesji, można zauważyć obniżoną słyszalność, bądź odczuć dźwięczenie w uchu (tinnitus). Jeżeli słuch został by testowany natychmiast po tym zdarzeniu, zarejestrowano by chwilową i częściową utratę słuchu. Jednak po 16h słuch powinien wrócić do normy. Tak więc po koncercie lub sesji nie należy znowu ćwiczyć godzinami. Jest to też dobra wymówka aby np. nie kosić trawnika.



Bas i Perkusja

Basiści i Perkusiści grają na scenie obok siebie, mają więc podobną ekspozycję na hałas. Z tego też powodu strategia ochrony słuchu jest podobna.


  • Nucenie (lub mruczenie) granej melodii przed lub w trakcie uderzenia w talerze lub kotły jest formą ochrony słuchu! Mamy w naszym uchu środkowym mały mięsień, który kurczy się pod wpływem głośnego dźwięku bądź właśnie nucenia. Ten skurcz w następstwie utrudnia kosteczkom w uchu środkowym transmisję dźwięku (wibracji) do ucha wewnętrznego. Natura tak to stworzyła, aby nasz własny głos nie był dla nas za głośny. Jeżeli więc spodziewamy się mocniejszego uderzenia, należy mruczeć i mruczeć... i ze słuchem będzie lepiej.


  • Zainstalowanie ekranu z pleksi pomiędzy perkusją, a innymi muzykami, może minimalizować zagrożenie. Instalując ekrany należy jedynie pamiętać, aby nie wystawały one pond poziom uszu perkusisty. Takie ustawienie może powodować odbicie dźwięków o wysokich częstotliwościach, szkodząc dodatkowo perkusiście.


  • Indywidualne, douszne monitory słuchu, wyglądające jak aparaty słuchowe, posiadają wyprowadzony kabel, który jest podłączany do systemu nagłośnienia. Nie tylko zapewniają ochronę przed głośną muzyką, ale pozwalają monitorować muzykę jeszcze lepiej. Przy ich zastosowaniu, głośność muzyki na scenie jest znacznie zredukowana.


  • Perkusiści powinni używać indywidualnie formowanych wkładek z filtrami ER20, 25 lub PRO15 (redukuje efekt okluzji). Zbyt duże tłumienie ochronnika skutkuje zmęczeniem ręki i nadgarstka ze względu na mocniejsze uderzenia, zbyt małe tłumienie prowadzi do utraty słuchu. ER 20, 25 i PRO15 umożliwiają wytłumianie muzyki po równo we wszystkich częstotliwościach. Znaczy to, że basy są tyle samo wytłumione, co średnie i wysokie częstotliwości. Balans tonów jest więc zachowany.


  • Ucho, jak inne organy w naszym ciele, zbyt obciążone 'używkami' może ulec zużyciu, zniszczeniu. Ucho wymaga około 16h odpoczynku aby się 'zresetować' do normy. Po wysłuchaniu koncertu rockowego lub głośnej sesji, można zauważyć obniżoną słyszalność, bądź odczuć dźwięczenie w uchu (tinnitus). Jeżeli słuch został by testowany natychmiast po tym zdarzeniu, zarejestrowano by chwilową i częściową utratę słuchu. Jednak po 16h słuch powinien wrócić do normy. Tak więc po koncercie lub sesji nie należy znowu ćwiczyć godzinami. Jest to też dobra wymówka aby np nie kosić trawnika.

O nas | Reklama | Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Szukam muzyka Szukam muzyka Szukam muzyka Szukam muzyka Szukam muzyka
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie tekstów zamieszczonych na łamach serwisu oraz ich udostępnianie w mediach elektronicznych
jak również w innej formie jest możliwe wyłącznie za pisemną zgodę właściciela serwisu.
Copyright © 2017 www.szukammuzyka.pl